Początek książki poświęcony jest właśnie teorii, ale ujętej od praktycznej strony. Wprowadza do prowadzenia własnego dziennika, pokazuje, w jaki sposób robić to prawidłowo, na co zwracać uwagę, a nawet jak wybrać odpowiedni dla siebie cel, czyli ilość kilogramów do stracenia. Następnie rozpoczynamy naszą pracę, wypełniając kartę „O mnie”, by przejść do poszczególnych dni, tygodni i miesięcy odchudzania i zmieniania nawyków żywieniowych.
Bardzo spodobało mi się to, że każdy tydzień rozpoczyna się motywującym cytatem oraz opisem wybranego superproduktu. Nie, nie są to jakieś wymyślne i trudnodostępne produkty, ale za to: jogurt, pomidory, brokuły, jajka, gorzka czekolada, soczewica, olej rzepakowy, jabłko. Każdy z produktów jest opisany z uwzględnieniem jego właściwości zdrowotnych. Na zakończenie poszczególnych miesięcy robimy podsumowanie naszych osiągnięć w odpowiednich rubrykach. Na końcu książki mamy tabelkę, w której możemy wpisać nasze ulubione produkty oraz przedstawić przy pomocy wykresu zmianę w naszym współczynniku BMI. Autorki stworzyły też listę zakupów produktów, które zawsze powinniśmy nabywać świeże oraz które powinniśmy przechowywać w domu, by mieć je zawsze pod ręką – listę tę można wyciąć z książki i powiesić w kuchni, np. na lodówce.
Uważam, że tego rodzaju rozwiązanie, czyli książka-dziennik to genialny pomysł dla osób, którym ciężko zmobilizować się do działania, mimo tego że bardzo by chciały coś wreszcie zrobić nie tylko ze swoją wagą, ale w ogóle ze swoim życiem. Jeśli nie chcesz, by Nowy Rok po raz kolejny zacząć z postanowieniem „Od jutra się odchudzam” – ta książka jest dla ciebie. Jeśli nie chcesz przed kolejną imprezą rodzinną z rozczarowaniem szukać w szafie sukienki, w którą się zmieścisz – ta książka jest dla ciebie. Zacznij od dziś, a nie od jutra. Sięgnij po „Dziennik diety”, który z pewnością ci pomoże.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.