Kurczak z podejrzanym nalotem w środku. Ekspert wyjaśnia, czy spożycie takiego mięsa jest niebezpieczne

Klient jednej z sieci handlowych po rozpakowaniu tuszki z kurczaka zorientował się, że drób, mówiąc delikatnie, nie wygląda zbyt apetycznie. Zdjęciem podzielił się w mediach społecznościowych, zastanawiając się, czy spożycie tego mięsa jest niebezpieczne dla zdrowia. Zapytaliśmy o opinię krajowego specjalistę z zakresu patologii ptaków.

Klient pokazał na Facebooku mięso z podejrzanym nalotem, które kupił w markecieKlient pokazał na Facebooku mięso z podejrzanym nalotem, które kupił w markecie
Źródło zdjęć: © Facebook.com
Katarzyna Grzęda-Łozicka

Zdjęcie kurczaka z dziwnym nalotem

Pan Sławomir postanowił podzielić się zdjęciem kurczaka zakupionego w popularnym dyskoncie.

"W piersiach znajdowało się coś zielonego, włóknistego, jakby zagnieździł się tam 'obcy'. Poczytałem, podzwoniłem - mogło to być wszystko - rak, inna choroba zakaźna, niezakaźna..." – opisuje problem na swoim profilu na Facebooku.

W sanepidzie dowiedział się, że tylko badania laboratoryjne są w stanie potwierdzić, co to dokładnie za choroba.


DLA CIEBIE
Trycholog mówi, dlaczego włosy wypadają garściami. "Może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy"

Po rozkrojeniu mięsa klient doznał szoku
Po rozkrojeniu mięsa klient doznał szoku © FB/SławomirStachlewski

Zdjęcie wywołało w sieci burzliwą dyskusję. Część internautów sugerowała, że nalot może świadczyć o tzw. miopatii mięśni piersiowych, zwanej również chorobą zielonych mięśni. Inni podejrzewali, że to nowotwór. Pod zdjęciem pojawiło się 2,8 tys. komentarzy, a post został udostępniony 10 tys. razy.

Mięso chorego kurczaka

Internauci chętnie dzielili się opiniami na temat tego, jaka może być przyczyna obrzydliwego wyglądu mięsa.

"Gdybyście mieli pojęcie o hodowli kurcząt i dbali o swoje zdrowie, to w zasadzie byście w ogóle kurzego mięsa nie ruszali. To jest pewnie mutacja jakich wiele" – napisał jeden z komentujących.

"Takie mięso wrzuca się na filet B do osobnych pojemników. Ci, którzy badali to mięso, doskonale wiedzieli, co jest grane" - czytam w innym z wpisów.

"Nowotwór... nawet tak mocno naszprycowane lekami kurczaki raczydło dopada! Szok".

"Znam temat, też to przerabiałam. Jest to efekt faszerowania drobiu antybiotykami. Przerost mięśnia itp."

To tylko niektóre z bardzo licznych komentarzy. Wielu internautów stwierdziło, że to choroba zielonych mięśni i nie ma się czego obawiać. Postanowiliśmy więc zasięgnąć opinii eksperta i wyjaśnić sprawę podejrzanego mięsa drobiowego.

Mięso drobiowe z dziwnym nalotem

Przesłaliśmy zdjęcia zakupionego w dyskoncie kurczaka do prof. dr hab. Piotra Szeleszczuka, kierownika Zakładu Chorób Ptaków Katedry Patologii i Diagnostyki Weterynaryjnej, Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW.

Kurczak miał w środku żółto-zielony nalot
Kurczak miał w środku żółto-zielony nalot © FB/SławomirStachlewski

Ekspert nie miał wątpliwości co do tego, że nie mamy tutaj do czynienia z tzw. chorobą zielonych mięśni. Natomiast stwierdził, że jest to ropień głęboki.

- To wygląda na miejscowy stan zapalny z wytwarzaniem włóknika. Inaczej mówiąc, jest to ropień bakteryjny, który wytworzył się w powięzi między mięśniem piersiowym głębokim i powierzchownym z gromadzeniem się mas włóknika. To żółte, które widzimy na zdjęciu, to jest właśnie włóknik – wyjaśnia ekspert. - Najprawdopodobniej jest to efekt jakiegoś zakażenia bakteryjnego (gronkowcem czy paciorkowcem), co spowodowało odczyn obronny organizmu – mówi prof. dr hab. Piotr Szeleszczuk w rozmowie z WP abcZdrowie.

Ropień głęboki brzmi mało apetycznie. Zatem czy to mięso nadaje się do jedzenia?

- Tuszka i wszystkie jej elementy nie nadają się do spożycia i powinny być zutylizowane. Przestrzegam przed jedzeniem tego kurczaka nawet po obróbce termicznej ze względów zdroworozsądkowych i na potencjalne ryzyko dla zdrowia – stanowczo odradza profesor.

Pytanie, jak to możliwe, że takie mięso mogło trafić do sprzedaży. Okazuje się, że stoi za tym czysto ludzkie niedopatrzenie.

- Podejrzewam, że w związku z tym, że kurczak nie był w kawałkach, a jako cała tuszka, to nie można było dojrzeć tej wady jakościowej w trakcie kontroli. To się na szczęście zdarza niezwykle rzadko – uspokaja ekspert. - Klient powinien wrócić z tym do sklepu i zażądać zwrotu pieniędzy, ponieważ to jest wada jakości ukryta – dodaje krajowy specjalista z zakresu patologii ptaków.

Przeczytaj także: Zjadł niedogotowanego kurczaka w restauracji. Był sparaliżowany od szyi w dół

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie