W tym artykule:
Bez tego Elżbieta II nie zaczynała dnia
Darren McGrady gotował w Buckingham przez 15 lat. Według informacji ujawnionych przez kucharza królowa lubiła jeść prosto, ale też przewidywalnie.
Jak przyznał McGrady w "Eating Royally: Recipes and Remembrances from a Palace Kitchen" ("Jadać po królewsku: Przepisy i wspomnienia z pałacowej kuchni"), królowa zaczynała dzień od herbaty Earl Grey z mlekiem. Temu napojowi towarzyszyły ciastka, a konkretnie biskwity (herbatniki, ang. biscuit). Jej ulubione to ponoć te oblane czekoladą.
Dopiero po takiej przekąsce królowa brała kąpiel i ubierała się, a następnie spożywała właściwy posiłek. Najchętniej sięgała po płatki śniadaniowe oraz zimne mleko, rzadziej po tosty i marmoladę.
Dobroczynne działanie witaminy D i kwasów omega-3. Zaskakujące wyniki badań
Co można powiedzieć o śniadaniu królowej? O ile zdrowotne korzyści płynące z raczenia się herbatą potwierdzają liczne badania, o tyle spożywanie węglowodanów prostych czy przetworzonych produktów, zwłaszcza cukierniczych, nie jest najlepszym wyborem. Eksperci zwracają uwagę, że słodzone płatki, słodkie bułeczki czy ciastka sycą na krótko, a także gwałtownie podnoszą poziom glukozy we krwi.
Lunch królowej Elżbiety II
W wywiadzie z "The Telegraph" McGrady przyznał, że brytyjska monarchini jadła lunche wysokobiałkowe, a przy tym niskowęglowodanowe.
Dlatego też w porze obiadowej przed królową pojawiała się na stole grillowana ryba – sola lub łosoś podawany ze szpinakiem i cukinią. Elżbieta II lubiła także jadać prostą sałatkę z grillowanym kurczakiem.
Królewski obiad zdecydowanie rekompensuje śniadaniowe niedostatki. Ryby to źródło łatwo przyswajalnego białka, ale też nienasyconych kwasów tłuszczowych, w tym kwasów omega-3. Mają one działanie przeciwzapalne, korzystnie wpływają na układ nerwowy oraz sercowo-naczyniowy. Gwarantują sprawnie funkcjonujący mózg i zdrowe serce.
Obiad brytyjskiej monarchini
Jeszcze przed kolejnym posiłkiem (ang. dinner, obiad lub kolacja, główny posiłek w ciągu dnia) obowiązkowym punktem była herbata i przekąski. Nieodmiennie od lat królowa lubiła sięgać po kanapki z chlebem tostowym i zielonym ogórkiem oraz kremowym serem lub dżemem i masłem.
Obiad z kolei łudząco przypominał lunch – McGrady przyznaje, że główne posiłki wykluczały skrobię. Dlatego też królowa ponownie spożywała rybę – grillowaną lub gotowaną – w towarzystwie sałatki.
Zdaniem jej kucharza zarówno tak skomponowany jadłospis, jak i zdyscyplinowanie przywódczyni Wielkiej Brytanii - zapewniło jej zdrowie i długie życie.
Tego Elżbieta II nigdy nie jadła
Królowa kochała ciemną czekoladę, źródło cennych polifenoli, nie jadała za to ani mlecznej, ani białej czekolady. Czego jeszcze nie było w diecie monarchini? Ponoć nie znosiła czosnku oraz niedosmażonego mięsa, więc befsztyk tatarski nigdy nie gościł w królewskim menu.
Kucharze przynosili królowej o poranku także maślane bułeczki, których ponoć władczyni nie znosiła, w przeciwieństwie do jej ukochanych psów. Niewątpliwie maślane bułeczki zjadane były więc przez pupili królowej.
Elżbieta II wierna była również idei sezonowości – uwielbiała truskawki, maliny i inne owoce jagodowe, ale biada temu, kto uraczył nimi władczynię poza sezonem.
Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.