W tym artykule:
Nie taki karp straszny, jak go malują
Karp jest wartościową rybą i dobrym źródłem białka oraz witamin A, D i z grupy B. Wielu jednak nie przekonują te atuty ze względu na jego specyficzny zapach i bardzo dużą ilość ości, co jest problem zwłaszcza w kontekście najmłodszych. W dodatku karp jest rybą dość tłustą, jego mięso zawiera od 2 do 7 proc. tłuszczu. Ogromne kontrowersje od lat budzi również sposób hodowli karpi.
- Pierwszym zarzutem stawianym rybom - w tym karpiom - jest to, że cześć z nich absorbuje metale ciężkie i rzeczywiście mogą być ich źródłem. Ten problem dotyczy przede wszystkim ryb drapieżnych, dużych, ponieważ te zanieczyszczenia kumulują się wraz z piętrem w łańcuchu pokarmowym oraz czasem przebywania w skażonym środowisku - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie mgr Elwira Gliwska, dietetyk kliniczny Fundacji Onkologicznej Alivia.
- Niektóre z tych metali ciężkich rzeczywiście mogą być rakotwórcze, jednak oficjalne stanowisko Światowej Agencji Badań nad Rakiem jest takie, że korzyści z jedzenia ryb przewyższają to potencjalne ryzyko - tłumaczy.
Toksyczne ryby. Unikaj ich w swojej diecie
Zgodnie z wyliczeniami ekspertów osoba ważąca ok. 70 kg może bezpiecznie tygodniowo zjeść ok. 3 kg karpia, aby poziom rtęci nie przekraczał dopuszczalnych norm.
- Jeżeli chodzi o kaloryczność karpia czy innych ryb, to pamiętajmy, że w tym przypadku to jest dobry tłuszcz, to nie jest to samo co zjedzenie tłustego kawałka mięsa. W rybach mamy głównie nienasycone kwasy tłuszczowe, które są dobre dla zdrowia - zauważa Gliwska.
Przy czym ryby hodowlane mają zdecydowanie mniejszą zawartość kwasów omega-3 od tych, które żyją dziko w morzach, dlatego zdaniem dietetyków, jeżeli nie jesteśmy szczególnie przywiązani do karpia, warto go zastąpić inną rybą.
Lepsze od karpia
Dietetycy podkreślają, że doskonałą alternatywą dla karpia mogą być: pstrąg, halibut, dorsz czy łosoś.
- Myślę, że na pierwszym miejscu postawiłabym na nasze polskie śledzie, które są doskonałym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3. Są to małe ryby, więc jest mniejsze ryzyko zanieczyszczeń niż w przypadku np. łososia czy halibuta. Można je podać w oleju albo jako dodatek do sałatki. Sugerowałabym nie zanurzać ich w śmietanie, a raczej w jogurcie - radzi dr Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna,
- Jeżeli chodzi o ryby, które będziemy poddawać obróbce termicznej, to postawiłabym na dorsza, bo jest to ryba lekkostrawna, nie aż tak tłusta. Pamiętajmy też, żeby nie obsmażać go w panierce - najlepiej podajmy go w wersji pieczonej albo smażonego w małej ilości oleju rzepakowego, a nie np. na oleju słonecznikowym. Na drugim miejscu postawiłabym na halibuta, który będzie miał zdecydowanie mniej ości niż np. karp - dodaje.
Podobne typy wskazuje Elwira Gliwska. - Ciekawą opcją będą też pstrąg czy sandacz. Natomiast najprostszą opcją jest dorsz, bo stosunkowo łatwo go przyrządzić. Dodatkowo jego zapach nie jest tak intensywny, jak w przypadku innych ryb, a po trzecie ma bardzo delikatne mięso - wyjaśnia.
To ważniejsze niż sam rodzaj ryby
Eksperci żywienia podkreślają, że rodzaj ryby, którą wybierzemy na wigilijną kolację, ma drugorzędne znaczenie. Najważniejszy z punktu widzenia naszego zdrowia jest sposób przygotowania, czyli krótka obróbka termiczna ryb, a nie smażenie w głębokim tłuszczu lub w panierce.
- Największym problemem nie jest tłuszcz z ryby tylko to, jak ją podajemy. Najczęściej takiego karpia obtaczamy grubą panierką i smażymy, a to jest najbardziej niekorzystny rodzaj tłuszczu, który nam szkodzi. Podczas obróbki cieplnej tłuszcz ulega przemianom chemicznym i powstają związki, które mogą być rakotwórcze i wpływać na organizm prozapalnie - tłumaczy Gliwska i zaznacza, że każde kolejne podsmażenie ryby zwiększa jej kaloryczność.
- Jeśli ryba jest przyrządzona w panierce i ponownie wrzucamy ją na tłuszcz, żeby ją odsmażyć, to ta panierka będzie ten tłuszcz wypijać, więc zwiększy się kaloryczność, a w dodatku związki chemiczne, które powstały podczas pierwszego smażenia, będą się dalej przetwarzać, co jest niebezpieczne. Polska tradycja obfituje w smażone i odsmażane ryby, dla zdrowia lepiej zamienić tradycję, zamiast smażenia w głębokim tłuszczu lepsze będzie pieczenie lub przyrządzenie ich na parze - radzi.
Dietetyczna podkreśla, że jest jeden rodzaj ryb, które powinniśmy w diecie zdecydowanie ograniczać - chodzi o ryby wędzone.
- Ten rodzaj obróbki jest szczególnie niezdrowy. W trakcie ich przygotowywania wytwarzają się substancje rakotwórcze, które mogą zwiększać m.in. ryzyko raka jelita grubego - podkreśla Gliwska.
- Może karp to nie jest najlepszy wybór, ale jeżeli dla kogoś jest ważny ze względu na tradycję, to szczególnie bym go nie odradzała. Ryby to akurat jeden z najzdrowszych elementów podczas świątecznej kolacji. Jest wiele innych złych nawyków, które warto byłoby wyeliminować i to nie tylko na święta, jak np. alkohol. Co z tego, że wybierzemy chudszą rybę, jak potem popijemy ją alkoholem - puentuje ekspertka.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.